Studio

Blog o jodze

W kręgu życia

W kręgu życia. O Samadhi- zjednoczeniu z Absolutem.

Wielkanoc to czas kiedy powinniśmy zatrzymać się chwilę w zadumie nad naturą życia i śmierci, bez względu na to czy jesteśmy chrześcijanami czy nie. W obecnej kulturze tematyka śmierci jest spychana na bok, nijako „nie istnieje” (prócz wytworów pop kultury tj. wampiry, duchy, wilkołaki itp., które tak naprawdę nie umierają tylko przybierają inną postać, inne „życie po życiu”). Nie rozmawiamy o niej, nie zastanawiamy się nad nią, jakby gdyby nas nie dotykała, nie istniała. Tymczasem ona jest, krąży wokół nas, nie ma takiej możliwości żebyśmy się z nią nie spotkali.

Kiedy narodził się Budda, a wówczas nazywał się Siddhartha Gautama, był synem bogatego maharadży. Przepowiedziano mu, że zostanie mędrcem, świętym człowiekiem, ojciec jednak nie chciał dla niego takiej przyszłości. Marzył by syn był wielkim władcą, chciał go uchronić od niedogód i brzydoty tego świata. Wobec czego chłopca otaczali tylko piękni, zdrowi, młodzi ludzie. Wszyscy inni byli natychmiast usuwani. Ojciec bał się, że przepowiednia się spełni i chłopiec zacznie zastanawiać się nad istotą i sensem życia. Niestety któregoś dnia, gdy Siddhartha miał 29 lat wyszedł potajemnie za bramy pałacu, zobaczył biedę, choroby i nędzę. Natychmiast pojawiła mu się w głowie myśl „Po co zatem jest życie? Jaki jest jego sens?” Rozpoczął medytację i oddał się ascezie, obserwował swoje ciało i umysł. Doznał oświecenia- stał się Buddą.

Życie i śmierć są ze sobą powiązane. Nie ma śmierci bez życia, nie ma życia bez śmierci.  Wszystko co robimy prowadzi nas ku jednemu. Właściwie, jedyną pewną rzeczą w życiu jest śmierć. Już od pojawienia się na tym świecie, od pierwszego krzyku podążamy ku niej. Całe nasze życie powinniśmy zatem przeżyć tak, aby być na nią gotowi kiedy nadejdzie. Z wdzięcznością przywitać ją i poddać się jej. Tak przywitał ją Socrates, który na łożu śmierci , widząc płaczących uczniów powiedział: „Przestańcie, co robicie? Dlaczego płaczecie? Przeżyłem swoje życie i przeżyłem je całkowicie. Teraz przychodzi śmierć i przyjmuję ją entuzjastycznie. Czekam z tak wielką miłością, tęsknotą i nadzieją. Otwierają się nowe drzwi, życie odsłania nową tajemnicę!”

Jezus zmartwychwstał- na tym opiera się całe chrześcijaństwo. Wrócił i pokonał śmierć.  Budda uczył śmierci całkowitej, totalnego unicestwienia, swoistego rozpuszczenia się w istnieniu, abyśmy nigdy nie istnieli już więcej. Bowiem każde nowe odrodzenie, każde nowe życie kończy się śmiercią. Reinkarnacja, popularna wśród wielu religii, stwarza możliwość powrotu, drugiej szansy, którą każdy z nas może mieć.

Patandżali, ojciec jogi, uważał, że można poznać wcześniej dokładną datę swojej śmierci. A jeśli się ją zna, można się do niej przygotować. Śmierć trzeba przyjąć jak wielkiego gościa. Ona nie jest wrogiem, w rzeczywistości jest darem Boga. Wielką okazją do przejścia w inny stan.

Namaste.

Inspiracja: Osho „Sztuka życia i umierania”.