Studio

Blog o jodze

Joga nie jest idealną kobietą.

Joga nie jest idealną kobietą

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie znajoma i jej niedawne szokujące wyznanie o tym, że została ofiarą internetowego hejtu. Widziałam, że jest naprawdę przejęta i chociaż jest osoba pewną siebie i znającą swoją wartość, widać było, że dotknęło ją to do żywego. Dlaczego? Ano, każdy w końcu pęka, szczególnie gdy do głosu dochodzi czysta nienawiść. Nie ma tu znaczenia co o niej pisano, jakich obelg użyto, nie miało to nic wspólnego z nią jako człowiekiem i tym co robi.

I tutaj dochodzimy do sprawy stereotypów i tego, kim każdy z nas jest, a kim wypada żeby był, albo jak inni wyobrażają sobie, kim powinien być. Otóż przede wszystkim każdy nauczyciel i nauczycielka jogi jest człowiekiem. Każdy człowiek może ćwiczyć jogę bez względu na wiek, płeć, rasę, wyznanie, urodę i kilogramy! Każdy ma do tego prawo, bo joga nie jest niczyją własnością i możemy czerpać z niej wszyscy, brać garściami, delektować się nią i opychać się nią, aż do upadłego! Tak moi drodzy, każdy z nas może to robić!

Dlatego trochę ze smutkiem i zdziwieniem odbieram kolejne telefony, w których słyszę pytanie: Czy mogę przyjść na jogę? Bo... (i tutaj zaczyna się wyliczanka ): jestem już dojrzałą kobietą, jestem za gruba, jestem już stara, jestem mało rozciągnięta, jestem za młoda, jestem za krzywa (mam skoliozę), jestem anorektyczką, jestem po porodzie, jestem po urazie, mam brzydkie stopy, itp. Generalnie litania tego, czym jestem i co mi na pewno przeszkadza w rozpoczęciu praktyki jest spora! Oj, nawet więcej niż spora, jest po prostu gigantyczną górą kłód i gruzu, którą sobie fundujemy. A to tylko dotyczy tych z Was, które wezmą telefon i wybiorą numer. Ile z Was nigdy nie zadzwoni, bo od razu na wstępie wyeliminuje siebie ze świata idealnych joginów, bo pomyśli, że na pewno się nie nadaje...

Też tak kiedyś myślałam, nigdy nie marzyłam, że sama kiedyś będę uczyć jogi. Nieidealna, matka, po dwóch porodach, po czterdziestce, z cellulitem i kilogramami do zrzucenia, której tzw. kariera zawodowa powoli zamieniała się w kupę popiołów, a przede wszystkim niszczyła jako człowieka. I Wtedy na swojej ścieżce spotkałam dobrą duszę, która powiedziała: Hej kobieto, a czemu ty jogi nie uczysz? Gadasz o tym , biegasz na te zajęcia i nie chcesz nic z tym zrobić? Patrzyłam na filmiki, pięknych, wysportowanych i szczupłych chłopców, i myślałam, że to niemożliwe, że nigdy nie będę takim pięknym wysportowanym chłopcem! Na pewno nie! Nie będę także piękną wysportowaną, szczupłą dziewczyną, bo już swoje lata mam, i piętno życia odcisnęło na moim ciele to i owo, pozostało mi być tylko dobrze trzymającą się kobietą w średnim wieku, z dużym dystansem do siebie i poczuciem humoru. Mam nadzieję, że kiedyś będę także dosyć dobrze wysportowaną babcią. I chcę dawać innym radość z możliwości uprawiania jogi, robić dobrze to co kocham! Bo nauczycielem jogi jest się z powołania, nie można tego robić z musu, nie da się rady. A jeżeli jest się nieidealnym to trzeba wrócić do początku, do kroku pierwszego i pokochać siebie, taką jaka jestem. I spróbować też pokochać swojego hejtera (jak śpiewa Arek Jakubik), jeżeli taki stanie kiedyś na mojej drodze.

W naszym studiu znajdziecie nas wszystkie: i te dojrzałe i te młode, i te chude, i te puszyste, i te wygimnastykowane, i te bardzo sztywne, i te urodziwe, i te nieco mniej, za to wszystkie z charakterem i mające dla siebie wiele ciepłych uczuć. Bo wszystkie przede wszystkim kochamy siebie i jogę!

Zatem dziewczyny: CYCKI W GÓRĘ I NA JOGĘ MARSZ!